Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni

Monika Romańska

Życie psychiczne zwierząt

Nikt z nas dziś nie wątpi w to, że zwierzęta potrafią odczuwać własne emocje, mogą cierpieć, cieszyć się, przeżywać stres, miewają marzenia senne. Współcześni naukowcy spierają się już nie o to, czy zwierzęta posiadają wewnętrzne życie psychiczne, ale o to czy myślą, mają świadomość, rozumują.

Dzisiejsze poglądy na kwestię psychiki zwierząt kształtowały się przez wieki i w różnych okresach filozoficznych miały różną wymowę. Generalnie można powiedzieć, że dla starożytnych duszę posiadała każda istota żywa, dla nowożytnych tylko istota świadoma. Giordano Bruno (Odrodzenie, XV-XVI wiek) uważał, że każda cząstka świata obdarzona jest życiem: "Nie ma rzeczy tak błahej, kruchej, nędznej i niedoskonałej, która... nie posiadałaby duszy." Zdaniem Bruno świat nie jest maszyną, lecz zespołem sił żywych.

Z kolei Rene Descartes - Kartezjusz (wiek XVII) chciał, aby pod względem ścisłości i pewności wszystkie nauki stały się zbliżone do matematyki, by wszystkie można było ograniczyć do rozważań ilościowych, a przyrodę rozważań wyłącznie geometrycznie i mechanicznie. Zdaniem Kartezjusza przymiotem duszy jest świadomość lub myślenie. Nastąpił więc zasadniczy podział na istoty świadome i nieświadome. Życie to proces czysto materialny, z życiem nie wiąże się posiadanie świadomości, jest ono powodowane przez materialne impulsy - mówił filozof. Kartezjusz pojmował zwierzęta jako maszyny, natomiast człowieka jako wyjątek, w którym dusza i ciało stanowią jedność i są połączone.

Jeszcze w 1900 r. przodujący biologowie twierdzili, że z punktu widzenia nauki życie psychiczne zwierząt właściwie nie istnieje. Uważali tak, ponieważ nie widzieli możliwości uzyskania obiektywnych informacji, sprawdzalnych przy użyciu dokładnych naukowych metod. Twierdzono, że zwierzę nie może opowiedzieć nam o swoich odczuciach, bo nie posiada daru mowy, a wszelkie obserwacje dokonywane przez ludzi są subiektywne i stanowią antropomorfizację, czyli przypisywanie zwierzętom wrażeń zmysłowych i cech psychicznych właściwych człowiekowi.

Zdaniem XIX wiecznych naukowców człowieka odróżniała od pozostałych zwierząt zdolność posługiwania się językiem oraz logiczne myślenie. Dziś dodaje się do tej listy kwestię umiejętności korzystania z narzędzi, samoświadomość oraz myślenie abstrakcyjne. Podkreślanie tych różnic spowodowało powstanie intelektualnej przepaści między światem człowieka a światem zwierząt. A przecież, jak powiedział zoopsycholog Wolfgang Ullrich, w trakcie ewolucji organizmów rozwijały się zarówno cechy fizyczne, jak i psychiczne. Jeśli więc myślenie człowieka jest jednym z wielu rezultatów rozwoju trwającego miliony lat, nie mogło się ono wykształcić w bardzo krótkim czasie. Podobnie jak oko czy ręka człowieka, które kształtowały się od praprzodków człowieka, tak samo u naszych zwierzęcych przodków powinny istnieć zaczątki myślenia.

Dla większości najistotniejszym elementem wspomnianej wcześniej "intelektualnej przepaści" jest niemożność posługiwania się mową przez zwierzęta. Zawężono jednak pojęcie porozumiewania się do zdolności artykułowania słów. A przecież każda żywa forma rozwinęła swój własny system porozumiewania się, dzięki któremu może przekazywać niezwykle precyzyjne informacje, wykorzystując do tego złożone ruchy, zapachy, barwy, dźwięki. Organizmy prowadzą ze sobą skomplikowany dialog, odbierają i przekazują komunikaty.

Zwierzęta są doskonałymi nadawcami o odbiorcami sygnałów. Reagują na najmniejsze zmiany w swym otoczeniu, których nie zauważają ludzkie zmysły - podstawowe 5 zmysłów, którymi dysponuje człowiek pozwala odbierać wąski zakres bodźców, jakie kieruje do nas świat zewnętrzny. Organizmy zwierzęce, prócz podstawowych zmysłów pośrednich (wzrok, słuch) i bezpośrednich (dotyk, smak, węch), dysponują także innymi zmysłami, np. elektrycznym, magnetycznym, zmysłem odczuwania wilgoci (np. pszczoły), reagowania na ciśnienie powietrza (ptaki), tzw. "zegarem wewnętrznym". Zapominamy także, że zmysły człowieka w porównaniu ze zmysłami wielu zwierząt są upośledzone - ośmiornica wyczuwa wrażenia smakowe 100 razy precyzyjniej od człowieka, pies posiada zmysł węchu 1000 razy wrażliwszy od ludzkiego, a oko delfina posiada 700 razy więcej komórek światłoczułych niż nasze oko. Zwierzęta odbierają bodźce w sposób bardziej subtelny od człowieka, dostrzegają niewielkie różnice w gestach wyrażających określone uczucia swych współplemieńców, rozpoznają znaczenie tych gestów i zachowują się odpowiednio do nich.

Już tak proste zwierzęta, jak bezkręgowce potrafią się doskonale porozumiewać. Mistrzami w dźwiękowej komunikacji są jednak ptaki, tuż za nimi plasują się morskie ssaki. Z kolei najwięcej zmysłów angażują w swoją "mowę" słonie - wykorzystują słuch, węch, dotyk, smak i wzrok. Hipopotam potrafi odbierać i nadawać sygnały w stereofonii, umieszczając jeden kanał nad, a drugi pod powierzchnią wody. Najwięcej badań poświęca się jednak delfinom i małpom.

Jeśli za zdolność do posługiwania się językiem uznać samo rozumienie symboliki słów i prostych zasad gramatyki, wiele ssaków, np. delfiny oraz małpy człekokształtne, w zupełności możemy zaliczyć do grona myślących istot. Jeśli kryteria zaostrzyć również do aktywnego posługiwania się mową, nadal goryle, szympansy i bonobo można będzie przyrównywać do człowieka. Potrafią one czynnie, bez przymusu i ze swobodą posługiwać się prostym słownictwem i podstawowymi zasadami gramatyki ludzkiego języka.

Badania przeprowadzane w latach 60 i 70 naszego wieku sugerują, że małpy człekokształtne mogą być świadome swego istnienia. Swobodnie posługują się pojęciem "ja" w różnych kontekstach, rozpoznają własną postać na zdjęciach czy swoje odbicie w lustrze. Małpy człekokształtne szybko rozpoznawały związek pomiędzy własnymi ruchami a obrazem obserwowanym w lustrze, nawet do tego stopnia, że wykorzystywały zwierciadło do pielęgnacji i badania własnego ciała (np. dłubania w zębach, zaglądania do gardła lub badania innych niedostępnych normalną drogą organów).

Jedna z najpopularniejszych definicji mówi o świadomości percepcyjnej, polegającej na zdawaniu sobie sprawy z działania bodźców zewnętrznych. To, że organizmy żywe reagują na bodźce napływające ze środowiska nie stanowi żadnej wątpliwości. Dla innych świadomość wyraża się w pamięci zdarzeń z przeszłości - skoro przypominamy sobie jakiś fakt, to znaczy, iż zwróciliśmy nań świadomą uwagę. Wiele gatunków zwierząt przejawia taką pamięć, co nie budzi niczyjej euforii i jest dla nas rzeczą naturalną. Inna filozofia przekonuje, iż o świadomości możemy mówić, gdy przedmiotem przemyśleń stają się właśnie owe przemyślenia. Czy zwierzęta "myślą, że inne zwierzęta myślą" - to umiejętność domyślania się tego, co przeżywa współplemieniec. Ma to wyraz w stanach współodczuwania, ale także okłamywania. Pojęcie okłamywania nie obejmuje oczywiście zjawiska upodabniania się do innych organizmów pod względem morfologicznym (tzw. mimikry). Dobrym przykładem celowego okłamywania jest małpa Kanzi z gatunku bonobo, która przechodziła badania w Centrum Badania Małp Człekokształtnych w Atlancie. Otóż Kanziemu udało się ukryć klucz od bramy wybiegu dla małp. Dzielnie jednak wraz ze wszystkimi pracownikami centrum brał udział w poszukiwaniach klucza. Kiedy wszyscy dali już za wygraną, Kanzi ukradkiem wyciągnął klucz i pognał z nim do bramy. Innym razem ukrył się pod stertą koców i leżał w bezruchu kilkanaście minut udając, że go nie ma, mimo, że wszyscy badacze głośno wołali Kanziego przechodząc koło jego kryjówki. Z pewnością małpa nie zapadła w kamienny sen.

Zwierzęta, głównie naczelne potrafią także posługiwać się narzędziami. Szympansy napotkanego nieruchomego węża najpierw dotykają kijem, by sprawdzić, czy jest żywy. Ten sam kij służy im do obrony przed napastnikiem. Źdźbła traw, patyki i liście wykorzystują do wyciągania termitów z wąskich kanałów kopca, a kamienie do rozbijania skorup orzechów.

Niektórzy naukowcy twierdzą, że to nie zdolność posługiwania się językiem, logiczne myślenie, samoświadomość, myślenie abstrakcyjne czy umiejętność korzystania z narzędzi nadają specyfikę naturze ludzkiej, a podświadome działanie kultury i społeczeństwa. Jako dowody przytaczają słynne przykłady dzieci wychowywanych przez kilkanaście lat bez kontaktu z człowiekiem (Kasper Hauser znaleziony w 1828 r. w Norymbergi oraz Amerykanka Genie, odebrana ojcu alkoholikowi w latach 70 naszego stulecia). Zarówno Kaspar, jak i Genie mięli ogromne trudności z przystosowaniem się do życia w społeczeństwie, nauką mowy i chodzeniem na dwóch nogach w pozycji wyprostowanej. Z kolei społeczności zwierząt również uczą swoich współplemieńców wielu podstawowych, ważnych dla życia zachowań. Pozbawione kontaktów ze starszymi osobnikami młode szympansy, goryle, słonie nie potrafią się bawić z rówieśnikami, nawiązywać kontaktów seksualnych i wychowywać potomstwa. Życie w izolacji powoduje bezradność, zagubienie i niezdolność prawidłowego funkcjonowania.

Badacze od wieków starają się odkryć tajemnice funkcjonowania ludzkiego mózgu. Pozostaje on jednak wciąż zagadką, narządem o niespotykanym potencjale. Skoro ludzki mózg stanowi dla nas tajemnicę, prawdopodobnie także mózg zwierzęcia pozostaje nieodgadniony. Nie zwalania nas to z zachowania szacunku dla innych istot, a wręcz zobowiązuje do jego przestrzegania. Dobrym przykładem pozytywnych działań w tym kierunku jest przygotowywany przez nowozelandzkich naukowców, prawników i filozofów projekt nowego prawa chroniącego wielkie małpy. Nowy projekt przyznaje naczelnym prawo do życia, prawo do unikania cierpienia i nie uczestniczenia w niektórych eksperymentach medycznych. Projektodawcy motywują swoje działania bliskością gatunkową i podobieństwem genetycznym człowieka i małp. Człowiek nie może dziś traktować małp jak niegdyś Grecy traktowali niewolników. Dla wschodnich kultur wszelkie życie jest święte, natomiast dla Zachodu - tylko ludzkie. Projekt daje szansę, że ta sytuacja się wkrótce zmieni.

                    Monika Romańska