Home Teksty Archiwum Prenumerata O nas Kontakt Linki English

Następny Poprzedni


Zdążyć przed gorącym klimatem

Zjawisko El Nino (z hiszpańskiego "chłopczyk", "dziecko") zostało tak nazwane, gdyż po raz pierwszy zostało zaobserwowane w pobliżu Ameryki Południowej w okolicach Świąt Bożego Narodzenia.

El Nino rozwija się gdy słabną wiejące na zachód pasaty, a nawet zaczynają wiać w odwrotną stronę. Powoduje to wędrówki ciepłych mas wodnych zlokalizowanych normalnie u wybrzeży Australii, wzdłuż równika na wschód, aż do wybrzeży Ameryki Południowej. Ta niezwykle ciepła woda wpływa na parowanie w miejscu powstawania chmur deszczowych. W sezonie 1997-1998 El Nino było najsilniejsze z dotychczas obserwowanych i odpowiedzialne za rekordowe opady deszczu w Kalifornii, potężne powodzie w Peru, susze, gwałtowne pożary w Indonezji, tornada w południowo - wschodnich rejonach USA oraz ofiary w ludziach i olbrzymie straty materialne na całym świecie.

Dane satelitarne przekazujące pomiary wysokości powierzchni oceanu informują o tym, ile ciepła przechowuje w sobie ocean. Dane te mogą sugerować nadejście La Nina (z hiszpańskiego "dziewczynka") - antagonistki El Nino. Pasaty wieją wówczas silniej niż zwykle powodując rozciąganie się zimnych mas wodnych aż do obszarów równikowego Pacyfiku. La Nina również zmienia warunki pogodowe w skali globalnej, z czym wiąże się mniejsza wilgotność powietrza.

El Nino gromadzi ogromne ilości energii. Tak na prawdę naukowcy nie potrafią wyjaśnić co jest przyczyną jego powstawania. Jest wysoce prawdopodobne, iż ostatni El Nino zapoczątkowuje następny. Pomimo, że cykle El Nino i La Nina nie są regularne, zauważono, że pojawiają się ok. 30 razy w stuleciu z przerwami od 2 do 10 lat.


Choć El Nino powstaje nad Pacyfikiem, to efekt jego oddziaływania zauważalny jest na całym świecie. Naszą Ziemię oplata niezwykła sieć powiązań poprzez oceany i atmosferę. Każde większe zaburzenie oceanicznej cyrkulacji nawet daleko od nas, prędzej czy później dociera do Europy. Jesienne powodzie w Hiszpanii, Portugalii, Anglii, wiosenne susze we Francji, Szwajcarii, Austrii i w Polsce to również jego dzieło.

Obecnie klimatolodzy otrzymują codziennie (poprzez boje meteorologiczne, pływające laboratoria, satelity) niezliczoną ilość danych, które po analizie komputerowej pozwalają w porę ostrzec świat przed klimatyczną eksplozją. Istnieje pogląd, iż za tę rewolucję w atmosferze i podnoszenie temperatury na Ziemi odpowiada efekt cieplarniany. Powodują go tzw. gazy szklarniowe (dwutlenek węgla, metan, tlenek azotu i inne) otulając Ziemię grubszą warstwą. Ten gazowy płaszcz działa jak szyba w inspektach przepuszczając promieniowanie słoneczne, a jednocześnie zatrzymując odbite od powierzchni naszej planety promienie podczerwone. Powoduje to zwiększenie ilości energii ogrzewającej naszą atmosferę. Naukowcy efekt ten porównali do szklarni, w której szkło z powrotem przechwytuje oddawaną część energii. Natura emituje te gazy od milionów lat.

W porównaniu z przyrodą ilość dwutlenku węgla wytwarzana przez człowieka na skutek jego działalności stanowi ułamek procenta. Ale ta niewielka część powoduje naruszenie istniejącej równowagi w przyrodzie co staje się przyczyną coraz częstszych anomalii pogodowych.

Aby przeciwdziałać zaistniałej sytuacji przedstawiciele 140 krajów uzgodnili nowe regulacje prawne związane z ograniczaniem emisji gazów szklarniowych w krajach uprzemysłowionych. Porozumienie osiągnięto 11 grudnia 1997 r. po 10 dniach trudnych negocjacji prowadzonych podczas Konferencji Zmian Klimatycznych, która odbyła się w Kioto w Japonii.

Zgodnie z porozumieniem całkowita redukcja emisji do 2010 r. we wszystkich krajach rozwiniętych szacowana jest na 5,2 % poniżej poziomu z 1990 r. Porozumienie to będzie miało formę zalegalizowanego protokołu do Konwencji o Zmianach Klimatycznych przyjętej w Rio w 1992 r. Nabiera ono mocy po ratyfikowaniu go przez przynajmniej sześć krajów, których udział w całkowitej emisji gazów szklarniowych z krajów rozwiniętych w 1990 r. wyniósł co najmniej 55 %.

Anomalie pogodowe nie omijają również naszego kraju. Pogoda w centrum Polski w styczniu 1998 r. niewiele różniła się od tej w krajach śródziemnomorskich. Jakiekolwiek prognozy długoterminowe nie sprawdzają się, podobnie jak podział na tradycyjne pory roku. Gwałtownie występują mrozy, sztormy i powodzie, jak też upały i susze.

Polska w ocieplaniu klimatu ma 1,5 % udziału. Ograniczenie emisji gazów szklarniowych przez nasz kraj nie będzie miało istotnego wpływu na zmiany klimatu globalnego. Ministerstwo Ochrony Środowiska przy współpracy z Departamentem Energetyki Stanów Zjednoczonych przygotowało studium "Strategie redukcji emisji gazów cieplarnianych i adaptacja polskiej gospodarki do zmian klimatu".

Polska jako sygnatariusz Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Zmian Klimatu zobowiązana jest do ustabilizowania do roku 2000 emisji gazów powodujących efekt cieplarniany do poziomu z roku 1988.

Z przygotowanego przez Polskę raportu wynika, że emisja najważniejszych gazów szklarniowych wykazuje trwałą tendencję spadkową. Wynika to z faktu, że przemysł, który odgrywa decydującą rolę w tej emisji jest mniej energochłonny. Zatem istnieją realne szanse na to, iż dotrzymamy deklarowanych zobowiązań. Eksperci z resortu ochrony środowiska uważają, że zmniejszona emisja gazów szklarniowych wyjdzie gospodarce na dobre. Spowoduje poprawę efektywności wykorzystania energii i ciepła. Obecnie znajdujemy się w czołówce krajów marnotrawiących energię. Polska na wyprodukowanie 1 GJ energii potrzebuje 22 kg węgla, w większości cywilizowanych krajów wystarczy 10-12 kg. Specjaliści z Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii twierdzą, że w Polsce jest możliwy zeroenergetyczny rozwój gospodarczy w najbliższych 30 latach.

Dalsza postępująca restrukturyzacja przemysłu, zniesienie monopolu sieci energetycznych i efektywne wykorzystanie energii przez jej użytkowników może ograniczyć zapotrzebowanie na energię w Polsce o dodatkowe 20-30 %. Następne szanse w ograniczeniu emisji gazów szklarniowych upatruje się w pozyskiwaniu i szerszym wykorzystaniu energii ze źródeł odnawialnych. Obliczono, że w Polsce można uzyskać ok. 40 mln tpu (ton paliwa umownego) ze źródeł odnawialnych (tj. energii słonecznej, wiatru, biomasy). Jednym z tych źródeł jest również geotermia (Podhale, Pyrzyce), jak również energia wodna. Obliczono, że źródła odnawialne mogą zaspokoić w perspektywie ok. 25 % potrzeb energetycznych naszego kraju.

Musimy wypracować w społeczeństwie nawyk oszczędzania energii, swoistą modę na tego typu działanie. Choć nasz udział w globalnym ociepleniu nie jest duży (1,5 %), to będąc integralną częścią społeczności międzynarodowej jesteśmy również odpowiedzialni za globalny rezultat efektu cieplarnianego. Wiadomym jest, że znaczną część CO2 powodującego efekt cieplarniany pochłaniają lasy. Zwiększanie lesistości kraju na pewno wpłynie korzystnie na zmniejszoną emisję CO2 do atmosfery. Niech to będzie argumentem dla zwolenników prywatyzacji lasów państwowych. Dotychczasowi gospodarze doskonale wywiązują się ze swoich zadań, co pozwala sądzić, że powierzone im zasoby znajdują się we właściwych rękach.


oprac. Tadeusz Ciesielski